Jadą znów przez Colombey.

   Na szóstym etapie mijają Colombey-les-deux-églises, ostatnie miejsce zamieszkania “dyktatora”, “starego suchara”, jak go nazywali soixantehuitardzi, z Cohn-Benditem na czele. Gdy peleton w 1960-ym przejeżdżał przez Colombey, “suchar” wyszedł z domu i stanął na poboczu. Kolarze się zatrzymali, a ówczesny lider, Gastone Nencini, mógł w imieniu wszystkich uścisnąć rękę starszego pana. Osiem lat później była … Czytaj dalej Jadą znów przez Colombey.

Reklamy

Route du Septentrion. Czas enocykli.

  Tu właśnie, na dwóch przeciwległych zboczach Rodanu wina powstałe z vitis allobrogica zdobyły sławę w epoce rzymskiej, by niedługo potem samo Vienne mogło szczycic się mianem Vienne-la-Vineuse. Na wąskich tarasach, w piaszczystej, suchej i kwaśnej ziemi rodzą się hojne Syrah, Grenache, Viognier (ten lubi zwietrzały granit), Roussanne, Marsanne, a nawet Clairette. W moim ulubionym siedlisku … Czytaj dalej Route du Septentrion. Czas enocykli.

Chłodna sukienka.

Winnik. Krople z podróży.

Obojętni wobec innych. Skupieni w wynoszeniu swojego rozumu ponad miałkość i naśladownictwo. 

Nie znam galicyjskiego ani bliskiego mu portugalskiego, tyle więc jedynie wyniosłem z wykładu Xosé Luísa Méndez Ferrína.

Choć ten galicyjski poeta otarł się o Nobla, to z ledwością znoszony jest przez szerokie kręgi hiszpańskiego mainstreamu. Kocha swoją Galicję, jest bezkompromisowym lokalnym patriotą i konserwatystą. Do tego stopnia, że o ikonie Galicji, Santiago de Compostela, woli pisać “Santiago” lub “Sant Iago” – Święty Jakub, podkreślając jak różni się od miejscowych progresywistów, którzy parę dekad temu z tyleż oczywistych, co małodusznych względów ograniczyli się do “Compostela”. Pisze, rzecz jasna, po galicyjsku, wciąż dominującym tu języku opartym o portugalsko-galicyjską tradycję oralną i literaturę (znów daleko od Aragonii, obydwu Kastylii, a nawet Estremadury).

Fenomen Ferrína przypomina nieco relację Galicji wobec reszty Hiszpanii. Różni się ona od rdzenia Hiszpanii niemal pod każdym względem, tyle że jest antytezą także odmiennej, lecz liberalnej, przeważnie lewicowej Katalonii…

View original post 126 słów więcej

Przedwakacyjna refleksja.

  „W domu poznajesz świat, podróżując zaś – samego siebie; ponieważ w domu ciężar pada na ciebie, w drodze zaś na świat i zawsze to pozostaje nieznane, na co spoglądasz. Trzeba by podróżować tak, jak zwykł rozprzestrzeniać się ogień, od środka we wszystkich kierunkach, i, jak ogień, człowiek strawiłby wówczas wszystko, co napotkał na drodze … Czytaj dalej Przedwakacyjna refleksja.

Chłodna sukienka.

Obojętni wobec innych. Skupieni w wynoszeniu swojego rozumu ponad miałkość i naśladownictwo.  Nie znam galicyjskiego ani bliskiego mu portugalskiego, tyle więc jedynie wyniosłem z wykładu Xosé Luísa Méndez Ferrína. Choć ten galicyjski poeta otarł się o Nobla, to z ledwością znoszony jest przez szerokie kręgi hiszpańskiego mainstreamu. Kocha swoją Galicję, jest bezkompromisowym lokalnym patriotą i konserwatystą. … Czytaj dalej Chłodna sukienka.

Dwa i pół metra w kapeluszu.

  Jest w całości wykonany ze złota - stop 89% Au - i ma trzy tysiące lat. Jest kalendarzem solarnym, dokładnie opisuje fazy księżyca. Najprawdopodobniej można też było z dużą dokładnością przewidzieć zaćmienia słońca. Przy tym wszystkim fakt, iż dodawał szamanowi czy kapłanowi prawie metr wzrostu i jeszcze więcej glorii i supremacji znaczy niewiele. Spierają … Czytaj dalej Dwa i pół metra w kapeluszu.

Oszczep Archilocha

  Wytwór sacrum i profanum, symbol w chrześcijańskim pojmowaniu transcendencji, w hebrajskiej gematrii ambiwaletnie: to blisko nefesz (dusza), to nachasz (wąż). Podobnie jak na pytania ostateczne – że posłużę się znanym powiedzeniem Leszka Kołakowskiego – nie ma tu odpowiedzi dowodliwych. Łatwiej uchwytnym – i jak dotąd nieprzemijającym – zjawiskiem jest uwielbienie dla wina wśród wojowników. … Czytaj dalej Oszczep Archilocha